Zapraszamy do zapozniania się z relacją z trybun napisaną przez kibica Ł.K przysłaną do nas:
Po kilku latach znów przyszło nam rozgrywać mecz z kielecką Koroną.Co
prawda tylko z rezerwami, ale zawsze to jakieś ciekawszy przerywnik
pomiędzy meczami z mało ciekawymi rywalami..Przygotowania do meczu
zaczęły się już 2 tygodnie wcześniej.W dniu meczu pojawiliśmy się na
stadionie juz kilka godzin wcześniej.Bardzo miło było mi zobaczyć
znajomych, których na Granacie nie widziałem od dobrych paru lat, a
którzy przyszli przywitać naszego rywala w wiadomy sposób.Na początku
mała konsternacja wśród widzów, bo na płocie wisi napis: "Witamy Koronę"
Było kilka nieprzychylnych okrzyków typu:"zdjąć to",
jakieś domysły na temat naszej zgody z Koroną, ale gdy na wejście
piłkarzy odsłonięta została druga część transparentu reakcja
publiczności wskazywała,że hasło się udało."Witamy Koronę - Królową Piłkarskiej Korupcji" i wszystko jasne.Młyn liczył ok.40 osób, było też 16 osób z Ceramiki.Co
ciekawe liczba osób ze Starej Gwardii rozsianych po całym stadionie
była wyższa niż liczebność młyna, wg mnie było to ok 50-60 osób.Zresztą
dało sie to odczuć po meczu, gdzie zapasy przewidziane na kilka godzin
zabawy skończyły sie po 1,5 h.Wracając do meczu, to niestety
przegraliśmy.Bardziej boli to,że niektórzy piłkarze wyglądali jakby
mecz ten rozgrywali za karę, a niektórych nie było nawet stać na podziękowanie za doping.Nie
obyło się bez wrzutów na żółto-czerwoną, ale to norma i tradycja.
Kibice wychodzili ze stadionu bardzo zawiedzeni, było jakieś
zamieszanie, policja wjechała, ale po co to chyba wiedzą tylko oni
sami.Ostatnie minuty meczu siedziałem koło znanego sporej części
kibiców G.Siedział, nic nie mówił, a jego mina mówiła
wszystko.Pewnie wiele by oddał za zwycięstwo w tym meczu,On ma jednak
tą przewagę nad większością kibiców z młyna, że widział juz niejedno
zwycięstwo nad koroną, nam pewnie przyjdzie jeszcze trochę na takowe
poczekać - oczywiście tylko do wiosny.