W Skarżysku-Kamiennej już dawno pogodzono się z
degradacją Granatu do IV-ligi. Właściwie od meczu z Pogonią Staszów przegranym
zresztą mało kto wierzył, że III-liga jest do utrzymania. Dziś na stadion
Granatu zawitała drużyna Lubrzanki Kajetanów. Mecz właśnie z Lubrzanką miał być
meczem właściwie o honor, a jednak nie był. Granat przegrał przed własną
publicznością, aż 0:4. Przy ulicy Słonecznej oglądaliśmy również popis chamstwa
w wykonaniu trenera gości Krzysztofa Stockiego, który wyzwał z ławki trenerskiej
kapitana Granatu- Tomasza Chołuja od cyt ,,frajerów” za, co zresztą został
odesłany przez sędziego na trybuny. Z popisem chamstwa przy okazji meczu z
Lubrzanką mieliśmy już okazję się spotkać. Przed meczem rundy jesiennej w
Kajetanowie zawisł transparent o treści ,,W nienawiści do Granatu tak zostałem
wychowany” za, co właśnie trener Stocki w imieniu klubu (podobno transparent powiesiły dzieci) przepraszał podczas zimowego turnieju
Tricolores Cup 2009, który odbył się w Skarżysku. Jak widać słowa podziękowań
za, które chwaliliśmy na naszych łamach wypowiedziane były pod publikę. Dalsze
rozważania zostawiamy jednak kibicom.
Granat rozpoczął swoje spotkanie
od mocnego uderzenia. Już w 3 minucie Łukasz Laskowski zmarnował idealną okazję
do strzelenia gola jednak po jego strzale piłka padła łupem bramkarza Lubrzanki.
O tym, że zespół Granatu tracił najwięcej bramek w tej rundzie w pierwszych
piętnastu minutach spotkania przekonali się po raz kolejny kibice. W jedenastej
minucie spotkania Lubrzanka przeprowadziła akcję po której objęła prowadzenie w
tym spotkaniu, a strzelcem bramki okazał się Michał Staszewski. Od momentu
utraty bramki Granat stanął w miejscu, co mogło skończyć się dla naszych
zawodników tragicznie. Na szczęście na posterunku był dobrze prezentujący się
Michał Żyła, który obronił strzały Staszewskiego oraz Brachy. Granat próbował
jeszcze doprowadzić do wyrównania w pierwszej części spotkania jednak sztuka ta
nie udała się. W drugiej odsłonie
spotkania Lubrzanka w pięćdziesiątej
minucie strzeliła swoją drugą bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał
się Rafał Cedro. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Bracha i wrzutce w pole
karne Cedro głową pokonał Michała Żyłę. Po stracie bramki Granat praktycznie
nie potrafił stworzyć żadnej dogodnej sytuacji do strzelania choćby gola
kontaktowego. Na domiar złego kapitan skarżyskiej jedenastki Tomasz Chołuj
otrzymał drugi żółty kartonik w tym spotkaniu za dyskusję z arbitrem i musiał
opuścić boisko. W końcówce spotkania ponownie Cedro strzałem zza linii pola
karnego z lewej strony w prawy dolny róg pokonał bramkarza Granatu. Gdy
wydawało się, że mecz zakończy się trzy bramkową przegraną Granatu w ostatniej
akcji spotkania Michał Bracha przypieczętował zasłużoną wygraną Lubrzanki. Po
meczu piłkarze z Kajetanowa długo nie schodzili z murawy rejowskiego stadionu wyrażając
swoje zadowolenie poprzez wyśpiewywanie radosnych pieśni. W czasie meczu padał
rzęsisty deszcz. Kibice żartowali że niebo płacze nad losem skarżyskiego klubu.
Po meczu jednak zaświeciło słońce. Czy, aby na pewno dla naszego klubu?